6 maja 2023

Pranie mózgu i gaslighting, czyli o gasnącym świetle

 ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY AUTORKI

TREŚCI BLOGA OBJĘTE PRAWAMI AUTORSKIMI
© Copyright by Mila 


Każdy z kim rozmawiałam na temat manipulacji zdecydowanie i z pewnością oznajmia, że on czy ona by sobą nie dał/a manipulować. Fakty są jednak inne. Rzeczywiście istnieją ludzie, którzy są tak wewnętrznie osadzeni w sobie, że manipulacja na nich nie działa. Jednak nie są większością, ponieważ większość ludzi ulega manipulacji, o czym zresztą nie wie, ponieważ manipulacja głównie polega na tym, że osoba zmanipulowana nie jest tego świadoma. Naukowcy potwierdzają, że prawdopodobnie nie ma takiego umysłu, którego nie da się złamać. Na każdego jest jakiś sposób i do każdego jest dojście. I o tym właśnie wiedzą psychopaci, socjopaci i narcyzi, czyli zaburzone osobowości (więcej przeczytasz tutaj).


Osoby żyjące z psychofagami (pożeraczami duszy) albo mające z nimi do czynienia, na przykład w pracy, na własnej skórze (a właściwie na własnym umyśle) doświadczyły czym jest manipulacja, i to taka w najbardziej mrocznej postaci. Ofiary jednostek z niektórymi zaburzeniami osobowości wiedzą, jak okrutny i wyniszczający może być gaslighting oraz czym jest pranie mózgu. Ból nie do opisania. 


Zaczynając od początku, pranie mózgu to zmiana sposobu myślenia danej osoby. Choć nie brzmi to przerażająco, tak naprawdę jest koszmarem. Psychofag ma naturalną umiejętność wchodzenia do czyjegoś umysłu i formowania go według własnych potrzeb oraz celów. Obserwuje swoją ofiarę, poznaje ją, widzi jej emocje, a później dopasowuje się do niej. Kiedy pokazuje jej, że są do siebie podobni i mają wspólne tematy, zainteresowania, a nawet marzenia i plany, zyskuje jej zaufanie, a wtedy zasiewa w jej głowie co tylko zechce. Robi to stopniowo, nie pozwala sobie na błędy, obserwuje i dostosowuje dawkę do odbiorcy. Z czasem ofiara zaczyna myśleć, wierzyć i wyznawać wartości (lub brak wartości) zgodnie z tym, czego oczekuje psychofag. Staje się marionetką w jego rękach, co umożliwia mu używanie jej i wykorzystywanie do swoich niecnych celów. Trudno w to uwierzyć, prawda? Wiele osób powiedziałoby, że to bzdura i nigdy nie pozwoliliby nikomu na wkroczenie do własnej głowy. Być może część z nich nie padła ofiarą psychopaty (i niech tak zostanie, nikomu nie życzę takiego piekła za życia). 


Z kolei gaslighting, stosowany dopiero w późniejszej fazie relacji, polega na podważaniu zdrowia psychicznego. Ofiara ma swoje mechanizmy obronne, a mózg zaczyna „krzyczeć”, gdy zostają przekroczone jej granice. Wtedy psychofag może podważać jej zdrowie psychiczne, wmawiając jej, że sobie coś wymyśla, jest przewrażliwiona, chora psychicznie, powinna się leczyć itp. Jeżeli ofiara coś widzi, słyszy, czuje, to psychofag może to wszystko w kilka sekund podważyć, wpychając ją w jeszcze większe bagno dysonansu poznawczego i stresu. Podważana jest także pamięć ofiary. Na przykład ofiara pamięta, że coś się wydarzyło, jest tego pewna, a manipulator jest w stanie wmówić jej, że wcale tak nie było. Albo jest pewna, że coś widziała lub słyszała, a psychofag temu zaprzecza i wszystko przeinacza. Gaslighting to tak zwane gasnące światło (czy też gasnący płomień), ponieważ ofiara dosłownie gaśnie, znika, traci poczucie własnej tożsamości, nie wie kim jest, zaczyna tracić zmysły. Choć tak naprawdę jest zdrowa, zaczyna to zdrowie tracić, gdy obok niej żyje psychopatyczny człowiek, próbujący ją zgasić.


Pranie mózgu oraz gaslighting są formami przemocy psychicznej – to techniki manipulacji stosowane między innymi przez psychofagów. Poprzez pranie mózgu rozumie się wpływanie na sposób myślenia i percepcję (odbiór), czyli jest to zasiewanie w czyimś mózgu innych myśli, wartości i zasad, niż te które są wyznawane. Manipulator może chcieć uwieść kobietę, która ma swoje wartości i nie chce mu ulec, więc ten, żeby osiągnąć cel, przebudowuje jej system wartości na własną korzyść. Natomiast gaslighting, inaczej gasnące światło, polega na podważaniu czyichś myśli, wartości, wspomnień, pamięci oraz wmawianiu, że wcale tak nie było i wymyśla to sobie. Na przykład manipulator został przyłapany przez partnerkę na zdradzie – ona widziała to na własne oczy, lecz nie ma dowodu (żadnego zdjęcia, świadka, nic). Może próbować wmawiać jej, że wcale niczego nie widziała, a on tylko pocieszał koleżankę, z którą nic go nie łączy. Ofiara nie jest pewna, co widziała i chociaż intuicja podpowiada jej, że na pewno coś się wydarzyło, przecież sobie tamtej zdrady nie wymyśliła, to manipulacja może skutecznie zmienić jej wspomnienia. Gaslighting jest możliwy i najbardziej skuteczny, gdy ofiara manipulacji jest już osłabiona, zmęczona i zmanipulowana przez psychofaga. Taka osoba jest łatwiejszym celem. Jeżeli na przykład bierze leki na depresję, nasenne, czy jakiekolwiek tego rodzaju, psychofag tym bardziej może próbować zrzucać wszystko na jej „chorobę” psychiczną.


Trudno uchronić się przed tymi metodami manipulacji, ponieważ zanim zostaną zastosowane, manipulator obserwuje, uczy się, sprawdza ofiarę. Przede wszystkim zdobywa jej zaufanie. To normalne, że ufamy komuś bliskiemu, osobie będącej naszą rodziną, którą kochamy i z którą żyjemy na co dzień. Nie możemy wiedzieć, że raz na ileś przypadków można trafić na zaburzoną osobowość, która nas wykorzystuje, manipuluje nami i dosłownie nas używa. Możemy za to słuchać intuicji i reagować na sygnały, które wysyła nam ciało. Psychofag może sprawić, że całkowicie zdrowa osoba zaczyna tracić zmysły. Swoimi wstrętnymi manipulacjami niszczy ją i doprowadza do obłędu. Ktoś zdrowy może wątpić w swoje myśli, wartości, pamięć, tylko dlatego, że jest ofiarą prania mózgu, a później gaslithingu. Jednak zanim dojdzie do całkowitej destrukcji i wyniszczenia czyjejś psychiki, ciało i umysł próbują się bronić, ratować, wysyłać sygnały. Ważne, żeby ich nie przeoczyć. Uratować siebie w porę. I zacząć żyć z daleka od nieżyczliwej nam osoby.

19 kwietnia 2023

Narcystyczna pustka to wieczny głód

 ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY AUTORA.

TREŚCI BLOGA OBJĘTE PRAWAMI AUTORSKIMI

© Copyright by MilaM


Żyjąc z narcyzem psychopatą, trzeba być naprawdę emocjonalnie i psychicznie wytrzymałą (lub wytrzymałym, żyjąc z taką kobietą). Przede wszystkim dlatego, że psychofag (narcyz, psychopata, socjopata itd.) potrzebuje bodźców. Ciągle trzeba mu ich dostarczać, w przeciwnym razie zaczyna się nudzić. Poprzez dostarczanie bodźców mam na myśli głównie oddawanie mu swoich stanów emocjonalnych. Zaburzony człowiek potrzebuje emocji drugiej osoby, bez znaczenia, czy są one pozytywne, czy negatywne – ważne, żeby go pobudzały. Sam w sobie ma pustkę, tak więc tylko czyjeś emocje go karmią i przynajmniej na chwilę przynoszą mu jakąś – z punktu widzenia niezaburzonej osoby – patologiczną ulgę.

Narcystyczna pustka to deficyt lub brak empatii, a także brak autorefleksji. Bardzo smutne jest to, że narcyz nie jest w stanie żyć sam ze sobą, a jednocześnie nie ma szans na zbudowanie relacji z kimkolwiek. Nie kocha ani siebie, ani nikogo innego. Nie ma nawet możliwości, żeby pokochać własne dzieci. Po prostu nie, taką ma naturę. Niezaburzona osoba może być z kimś emocjonalnie związana, a uczucia wypływają z jej wnętrza, tam też powstają. Zaburzona natomiast nie ma czegoś takiego jak dusza (ogólne stwierdzenie), z jej wnętrza nie wypływają autentyczne uczucia. Tam w środku narcystycznej osoby jest właśnie zaburzenie, ta rysa uniemożliwiająca nawiązanie prawdziwej relacji z drugim człowiekiem. Jest to wieczny głód, niemożliwy do zaspokojenia długoterminowo, co najwyżej może być na krótki czas nakarmiony, jednak prędzej czy później, głód wraca. Żeby zaspokoić głód, narcyz pragnie bodźców.

Teraz czy w przeszłości (w przyszłości nie życzę nikomu), patrzysz na swojego narcyza i szukasz w nim ludzkich cech. Nieraz je przejawiał, dlatego zakładasz, że jest dobry, tylko zagubiony i musisz mu pomóc. To założenie świadczy o Twojej empatii i byciu dobrym człowiekiem. Patrzysz na niego swoim sercem, otwierasz na niego swoją duszę. Nie możesz wiedzieć, bo skąd, że narcyz jest przeciwieństwem tego w co wierzysz i co chcesz widzieć. Nawet Alexander Lowen pisał w swoich książkach na temat narcyzmu, że narcyz jest demoniczny. On nie jest zagubiony, lecz zaburzony. Nawet gdy wskażesz mu drogę, on i tak nią nie pójdzie. Ma wybór, może się zmienić, jednak szanse są znikome, ponieważ zmiana wymagałaby od niego wielu lat pracy nad własną osobowością. Ale on nie może pracować nad czymś, co uważa za idealne. W sobie nie widzi problemu, za to projektuje swoje cechy na Ciebie i tak się „oczyszcza” z narcyzmu, wierząc, że to Ty jesteś chora psychicznie i to on jest Twoją ofiarą. 

Kto wszedł w związek z narcyzem albo ma narcyza w rodzinie, z pewnością próbował go „karmić” swoimi emocjami. Mając dobre intencje, zupełnie nieświadomie tylko dorzucał drewna na ogień, w którym sam później spłonął. Pomagając narcyzowi, karmi się jego ego, a także podkłada się mu, ponieważ narcyz nie ma hamulców i jeśli tylko może Cię wykorzystać, zrobi to. Wyrzuty sumienia nie zjadają go, tak jak niezaburzonych ludzi. On będzie obserwował jak rozpalasz ogień, żeby mu było ciepło, będzie wiedział, że poświęcasz się dla niego, że w niego wierzysz i walczysz o jego lepsze życie, a w końcu i tak wbije Ci nóż w plecy i wepchnie w ten ogień Twoich dobrych intencji i złudzeń. Wyobraź sobie, że za każdym razem gdy oddajesz mu swoje emocje, siły, a nawet witalność, to tracisz kawałek siebie, a on to co mu dajesz bierze, trawi i znowu jest głodny. Tymczasem Ty znikasz.

Przykro mi. Narcyz psychopata może być w każdej rodzinie. Za to zaburzenie najpewniej odpowiadają geny plus środowisko. Znajduje się ono na skali, co oznacza, że u niektórych zaburzenie ma charakter łagodniejszy, a u innych poważniejszy. Rozpoznanie zaburzenia jest bardzo trudne i w większości przypadków niemożliwe, ponieważ psychofag zakłada maski normalności i skutecznie się pod nimi ukrywa. Doświadczenie życia u boku osobowości psychopatycznej i/lub narcystycznej jest traumatyczne, ponieważ musimy się zetknąć z czymś nieludzkim, nieziemskim, nieokreślonym, co dosłownie wyniszcza emocjonalnie i psychicznie. 

26 lutego 2023

Narcyz psychopata Cię wessie

ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY AUTORA.
TREŚCI BLOGA OBJĘTE PRAWAMI AUTORSKIMI

© Copyright by MilaM

Tak się złożyło, że wiem co to znaczy być wessaną przez narcyza psychopatę. Opowiem o tym poprzez swoje doświadczenia. Nie ma czegoś takiego jak jeden typ narcyza. Ten, z którym byłam w relacji był narcyzem ukrytym, działającym z ukrycia, chowającym się pod maską normalności.

Na początku narcyz psychopata mnie idealizował. Taka idealizacja w wykonaniu narcystycznej osoby polega głównie na stapianiu się z partnerem w jedno. Początkowo jest się w centrum zainteresowania narcyza. On naprawdę interesuje się potencjalnym partnerem, chce go poznać i wiedzieć o nim wszystko. Prawdę mówiąc, zaczynają się zacierać granice między Wami, on wkracza w Twoją przestrzeń i stopniowo zaczyna ją przekraczać. Wsysa Ciebie w otchłań swojego pustego wnętrza. Podziel się z nim swoimi pasjami, zainteresowaniami, marzeniami, lękami, obawami. Szybko staną się jego pragnieniami. Zacznie kopiować Ciebie, odzwierciedlać Twoją osobowość, pokazując, że jesteście do siebie podobni. Będziesz zaskakiwana, na przykład tym, że na liście utworów, których słucha są Twoje ulubione piosenki. Obraz bratnich dusz będzie zarysowywał się coraz mocniej, a Ty zaczniesz w nie wierzyć. Początki relacji z narcyzem są piękne, trochę tak jakbyśmy się unosiły ku niebu na różowej poduszce z waty cukrowej. Tak słodko, miło, cudownie! 

Można sobie wyobrazić taką scenę: wysoko na drzewie widzisz soczyste jabłko, ale nie masz odwagi sama się po nie wspiąć, boisz się, że spadniesz. Narcyz psychopata wtedy zapewni Cię, że będzie stał na dole z rozłożonymi rękami i w razie czego Cię złapie, więc zaufaj mu i wejdź na to drzewo. Więc Ty zaczynasz wchodzić na to drzewo, jeszcze tylko zerkasz w dół, żeby się upewnić, że on tam jest – a on oczywiście jest i czuwa. Wspinasz się, zapominasz o strachu (w końcu w razie czego on Cię złapie), aż jesteś na samej górze i jabłko jest na wyciągnięcie ręki. Sięgasz po nie, lecz jest za daleko. Wyciągasz jedną rękę, drugą przecież musisz się trzymać drzewa. Czujesz się bezpiecznie, bo on tam na dole jest, ryzyko zerowe, chwyci Cię, spadniesz prosto w jego ramiona. Przychodzi Ci na myśl, że skoczysz po to jabłko, i tak bezpiecznie spadniesz. Wołasz do niego tam na dole, by się przygotował. Cisza. Zerkasz w dół, a tam nikogo nie ma… Poszedł sobie, choć obiecał, że będziesz bezpieczna. Tak w skrócie wygląda życie z zaburzoną osobą.

Ufasz komuś, kto zdobywa Twoje zaufanie podstępem. Otwierasz się przed kimś, kto Twoje tajemnice i sekrety traktuje jako broń przeciwko Tobie oraz narzędzie manipulacji. On przekracza Twoje granice i zaczyna wkraczać w przestrzeń, która powinna być tylko dla Ciebie. Jednak dla niego nie ma żadnych granic. W jego oczach nie ma Ciebie jako odrębnej jednostki. Jesteś jego przedłużeniem. Nie możesz mieć swoich pragnień czy potrzeb, możesz mieć tylko takie, które są dobre dla niego. Masz być jak jego żywicielka, matka, źródło życia. Podpina się pod Ciebie i pochłania Twoje emocje, marzenia, plany. Zajada się nimi. Nie zauważasz tego. Jedyne co widzisz i czujesz w sobie to coraz mniej energii, depresyjne myśli, brak siły. Znikasz. Zatracasz swoje „ja”, własną tożsamość. Stajesz się przezroczysta, nie istniejesz. Twoje wnętrze jest bogactwem emocjonalnym, którego on nie ma, dlatego stanowisz dla niego pożywienie – dzięki Tobie może przetrwać, bez Ciebie sam nie istnieje, jest przezroczysty. Widzisz to? Dwie szklanki stojące obok siebie, jedna pełna, druga pusta. Ty jesteś pełną szklanką. Wchodząc w relację z narcyzem, nie dostrzegasz, że on poprzez niewidzialną rurkę pochłania Twoje wnętrze. Na jakiś czas to Ty stajesz się pustą szklanką, a on pełną. Tylko że nie da się napełnić narcystycznej pustki, szybko wysycha, woła o więcej. Dlatego zaburzona osobowość tego typu będzie widzieć jak powoli gaśniesz, znikasz, „umierasz”, a mimo to wciąż będzie wysysać Twoje wnętrze. Egoistyczny człowiek dla własnej przyjemności jest gotowy poświęcić Ciebie. Możesz go prosić, błagać, tłumaczyć, lecz to nic nie da. Jesteś zbyt smaczna i pożywna, żeby mógł z Ciebie zrezygnować.

Bardzo często ofiarą narcystycznej czy psychopatycznej osoby pada ktoś, kto ma bogate wnętrze emocjonalne, a jednocześnie jest tak ufny i otwarty na innych, że nie potrafi siebie ochronić. A jeżeli to piękno już wcześniej było wykorzystywane, na przykład w dzieciństwie czy w poprzednich relacjach, tym trudniej jest je ochronić. 

14 stycznia 2023

Bardziej egoistyczny niż myślisz

ZAKAZ KOPIOWANIA BEZ ZGODY AUTORA.
TREŚCI BLOGA OBJĘTE PRAWAMI AUTORSKIMI

© Copyright by MilaM


Narcyz psychopata jest bardziej egoistyczny niż prawdopodobnie myślisz. Jego (bądź jej, lecz będę używać rodzaju męskiego, w domyśle również dla płci żeńskiej) egoizm nie polega jednak na samouwielbieniu. Czy kocha Ciebie? Nie. A siebie? Też nie. Czym więc jest egoizm narcyza psychopaty?


Egoista jest osobą skupioną na sobie, własnych potrzebach, która siebie zawsze stawia na pierwszym miejscu. Jednak różnica między zdrowym egoizmem a narcystycznym egoizmem jest taka, że zdrowy egoizm nie poświęca innych dla własnej korzyści, a narcyz psychopata owszem. Oczywiście w przypadku osoby z zaburzeniem osobowości (wiązki B i/lub psychopatią) egoizm jest połączony z brakiem bądź deficytem empatii oraz sumienia, brakiem poczucia odpowiedzialności za własne czyny, skłonnością do narażania innych (w tym swoich bliskich) na niebezpieczeństwo itp. O tym trzeba pamiętać, ponieważ psychopatię, narcyzm czy socjopatię rozpoznajemy nie po jednej czy dwóch cechach, zachowaniach, lecz właśnie po zestawie cech i zachowań. Wielokrotnie już o tym pisałam, dlatego tym razem chcę się skupić na narcystycznym, psychopatycznym egoizmie. 

Załóżmy, że mamy przed sobą narcyza psychopatę (człowieka z zaburzeniem osobowości wiązki B lub psychopatycznym). Zapewne obraz takiej osoby kształtowałby się mniej więcej tak: pozbawiony empatii, lecz charyzmatyczny człowiek, lubiany i szanowany, zakładający maski w zależności od sytuacji i rozmówcy, pozornie altruistyczny, dobry i pomocny, a w rzeczywistości egoistyczny, kalkulujący, okrutny, zimny jak kostka lodu. Intensywność cech i zachowań wynika ze stopnia zaburzenia, które może przybierać charakter łagodny, umiarkowany i niebezpieczny, a także z typu zaburzenia: jawnego bądź ukrytego. Tak więc z całego zestawu cech i zachowań toksycznych chciałabym przyjrzeć się egoizmowi takiej jednostki. Podkreślam, że egoistą może być też osoba niezaburzona, egoizm może się pojawiać u empatycznych ludzi. Poniższe opisy są charakterystyczne dla egoizmu narcyza, psychopaty, socjopaty, czyli zaburzonej osobowości.

Egoizm narcyza może błędnie przywoływać skojarzenie osoby zapatrzonej w siebie, która kocha własne odbicie w lustrze bardziej niż swoją rodzinę. Narcyz NIE KOCHA SIEBIE. Nie kocha nikogo. Ani swoich bliskich, ani samego siebie. Nie jest zdolny do miłości, ponieważ brakuje mu empatii i nie ma stałości obiektu – to znaczy, że nie potrafi budować więzi emocjonalnej, co z kolei oznacza traktowanie każdego tak samo, bez względu na stopień pokrewieństwa czy jego brak. Żona narcyza, jak i jego rodzice, dzieci, rodzeństwo znaczą dla niego emocjonalnie tyle samo co zupełnie obcy ludzie. I to jest chyba jeden z najbardziej bolesnych faktów dotyczących narcyzmu. Brak emocjonalnej więzi to brak kochania. Narcyz oczywiście zapewnia, że kocha, mówi o miłości, uczuciach, lecz dla niego są to słowa, nic więcej. Psychopata ma bardzo podobnie, nie buduje więzi emocjonalnej z nikim, jego dziecko czy dziecko kolegi jest dla niego pod względem uczuć takie samo: po prostu jakieś dziecko.

Tego rodzaju egoizm prowadzi do nadużyć i wykorzystywania innych. Narcyz i psychopata kierują się KORZYŚCIĄ WŁASNĄ i SWOJE POTRZEBY STAWIAJĄ PONAD WSZYSTKO. Ich codzienność głównie polega na zapełnianiu wewnętrznej pustki, takiej otchłani, której nie da się raz na zawsze napełnić. To wieczny głód. Znudzenie i potrzeba ciągłej stymulacji sprawiają, że ciągle szukają sposobów na wypełnienie pustki. Czasem to ryzykowne zachowania, skoki adrenaliny – niestety ryzykują zarówno życiem swoim, jak i bliskich, na przykład własnych dzieci. Często picie alkoholu albo inne używki, w tym narkotyki. Gry komputerowe albo hazard także. Albo szybka jazda samochodem czy innym pojazdem. Wszystko, co jest ryzykowne pobudza ich. Tylko, że egoizm każe im poświęcać dobro innych dla własnych korzyści i potrzeb. Krzywda innych niewiele znaczy, kiedy pragną czegoś, co – w ich przekonaniu – może wypełnić pustkę. 

Ten egoizm przejawia się również w związkach, na przykład zaburzone osoby uwielbiają triangulacje i wszelkie miłosne trójkąty, w których oni są w centrum uwagi, a na przykład dwie kobiety muszą o nich ze sobą walczyć. Lubią podsycać pragnienie miłości raz w jednej kobiecie, raz w drugiej, doprowadzając je do obłędu, zazdrości. Brzmi może prymitywnie, ale z własnego doświadczenia wiem, jak to jest kochać psychopatę i musieć prosić się o jego uwagę i musieć konkurować z inną kobietą, bojąc się, że tamta jest lepsza, ładniejsza, mądrzejsza i że to właśnie ją wybierze. W tych grach bierze się udział, często nieświadomie, ponieważ narcyz psychopata potrafi wniknąć do umysłu swojej ofiary i podjudzać ją do zazdrości i zachowań jak u człowieka pierwotnego – choćby stosując trans i hipnozę albo inne techniki neurolingwistycznego programowania.

Ten egoizm głównie jest karmieniem nienasyconej, wiecznie głodnej pustki. Nie ma związku z miłością własną (takiej ani narcyz, ani psychopata nie wykształca), lecz z potrzebą zapełnienia dziury, która wciąga. Tam właśnie, gdzieś głęboko jest narcyzm i psychopatia, zaburzenie, zniekształcenie natury ludzkiej. Żeby żyć, potrzebne są im bodźce, sposoby na znudzenie. To co przynosi codzienność jest nudne, dlatego szukają ucieczki od rzeczywistości, oderwania do nierealnego świata wyobrażeń i fantazji. Alkohol i inne używki spełniają w tym kontekście ich oczekiwania. Podobno wystarczy im nawet niewielka ilość, by „coś” poczuć – dla nas, empatycznych ludzi, jest to nieokreślone coś.

On jest bardziej egoistyczny niż myślisz, ponieważ jest inaczej egoistyczny. Ten egoizm skrywa się pod maską, wychodzi przy bliższym poznaniu, lecz w większości przypadków rzadko daje się zdemaskować. Raczej od czasu do czasu wyskoczy, pokaże się, by za chwilę schować się za maską i udawać altruistę, pomagać innym, działać charytatywnie, czynić dobro. Na pokaz, by zbudować obraz siebie, taki, który spodoba się niezaburzonym, czyli empatycznym osobom, i który nie będzie wzbudzał podejrzeń. Wtedy mogą krzywdzić najbliższe osoby, w czterech ścianach domu. Ale nikt z zewnątrz nawet nie pomyśli, co się może dziać za drzwiami domu narcyza psychopaty. Egoisty, gotowego doprowadzić partnera czy własne dzieci do emocjonalnego wyniszczenia, byleby tylko zapełnić swoją wewnętrzną pustkę.

2 października 2022

O tym jak zmienia się życie pod wpływem relacji z psychopatą i dlaczego pora docenić swoją psychiczną wytrzymałość – dla tych, którzy przetrwali

ZAKAZ KOPIOWANIA. TREŚCI BLOGA OBJĘTE PRAWAMI AUTORSKIMI

© Copyright by MilaM


Dotychczasowy obraz świata, w którym podobno każdy jest z natury dobry i zasługuje na drugą szansę zostaje dosłownie zmiażdżony i przerobiony na pył, kiedy doświadcza się relacji z osobowością psychopatyczną i/lub narcystyczną. Wierzenia, poglądy, wartości zmieniają się pod wpływem traumatycznego związku. Nic już nie jest takie samo, szczególnie my.

Ofiarą narcyza psychopaty może być każdy. Wprawdzie często można usłyszeć, jak ktoś z pewnością siebie i prześmiewczym tonem stwierdza, że on nigdy by się nie dał zmanipulować – a za jakiś czas dokładnie ten ktoś zostaje wykorzystany i zmanipulowany. Podaję ten przypadek z własnego otoczenia. Kiedy wyniszczona przez psychopatycznego partnera, w depresji i cPTSD (złożony zespół stresu pourazowego), szukałam wsparcia wśród innych, nieraz usłyszałam, że naiwna i słaba jestem, kto by się tak dawał wykorzystywać. Mam na myśli przede wszystkim jedną osobę, która śmiała się z mojego opłakanego stanu zdrowia, mówiła, że nigdy by sobie na coś takiego nie pozwoliła, a za jakiś czas życie pokazało, że jednak sobie na wiele manipulacji pozwoliła. A to dlatego, że psychopata ma zmysł obserwatora i skaner w oczach, którym niczym rentgen prześwietla kogoś aż do jego wnętrza. Jeżeli psychopata obierze sobie kogoś za cel, dotrze do niego, znajdzie sposób i odbierze mu to, czego od niego chce.

Ludzie nie znają i nie rozumieją istoty psychopatii, socjopatii czy narcyzmu. Nawet my, ofiary i surwiwale (ci, którzy przetrwali) nie wiemy nic na ten temat, dopóki nie zaczniemy szukać odpowiedzi, informacji, pomocy. Psychopata nie biega z siekierą po ulicy, a wielu psychopatów nigdy nie trafia do zakładów karnych i psychiatrycznych. Jak pisze Robert D. Hare, pionier badań nad psychopatią i twórca jednej z najpowszechniej stosowanych metod oceny tego zaburzenia: „Wydaje się, że [psychopaci] funkcjonują całkiem nieźle – jako prawnicy, lekarze, psychiatrzy, personel wojskowy, biznesmeni, pisarze, artyści – bez naruszania prawa, a przynajmniej bez zwracania na siebie uwagi policji i prokuratury” [R. D. Hare, „Psychopaci są wśród nas]. Z kolei narcyz nie jest wcale mężczyzną (albo kobietą, narcyzką) zapatrzonym w siebie, gapiącym się w lustro i popadającym w samozachwyt na każdym kroku. Społeczeństwu zdaje się, że łatwo jest rozpoznać psychopatę i narcyza. Jednak prawda jest zupełnie inna – rozpoznać osobę z takim zaburzeniem osobowości jest niezwykle trudno, ponieważ takie osobowości skutecznie się maskują i wtapiają w tłum, naśladując innych.

Doświadczenie relacji z psychofagiem (pożeraczem duszy; jest to zbiorcze określenie dla wyżej wspomnianych zaburzeń osobowości) to trauma. To są psychiczne i emocjonalne rany, których nie widzi nikt i które nie są materiałem dowodowym. Ofiary są osamotnione, zmanipulowane, zagubione, ponieważ przeszły piekło na ziemi. Psychiczne, emocjonalne, werbalne (słowne) znęcanie się wprawdzie nie pozostawia śladów na ciele, ale za to harata psychikę. 

Empatyczna osoba z bogatym wnętrzem jest kuszona przez psychopatę albo narcyza, który zaprasza ją do swojego świata, czyli miejsca, w którym bratnie dusze łączą się w jedno, najskrytsze potrzeby są spełniane, marzenia realizowane, rany opatrzone, lęki uspokojone. Tam wszystko staje się proste i piękne, nie ma problemów ani trosk, przyszłość będzie cudowna. Na początku, bo z czasem ta idealna scenografia, dopasowana do naszych potrzeb, zaczyna się sypać i rozpoczyna się walka o przetrwanie u boku przemocowca.

Próby ratowania związku, małżeństwa, rodziny kończą się fiaskiem, a my jesteśmy tylko jeszcze bardziej zmęczeni i wyssani z energii. Jeżeli osoba, o którą walczymy jest zaburzoną osobowością: antyspołeczną, psychopatą, socjopatą, narcyzem, to przeżyjemy masę rozczarowań i stracimy wiarę, chyba we wszystko w co dotąd wierzyliśmy. Wielką nadzieją jest terapia, która za każdym razem przynosi wielkie rozczarowanie. Dla psychopaty i narcyza terapia to okazja do udoskonalania technik manipulacji i zdobywania wiedzy na temat ludzkiej psychiki. Gdy psychopata idzie na terapię, to albo zostaje do tego zmuszony, albo to przyniesie mu jakąś korzyść (ale korzyść egoistyczną). Gdy narcyz idzie na terapię z własnej woli, to rzeczywiście może szukać pomocy, ponieważ męczy go wewnętrzna pustka i chciałby emocjonalnie doświadczać czegoś więcej – ale taki proces trwać musiałby latami, a N po pierwsze szybko się nudzi, a po drugie bardziej interesuje go zdominowanie i zmanipulowanie autorytetu jakim jest terapeuta. 

Ludzie na ogół nie lubią egoistów, materialistów, egotystów, dlatego psychofag musi przed nimi cały czas odgrywać różne role i zakładać maski. Robert D. Hare wspomina w swojej książce o eksperymencie, w którym za pomocą urządzenia do monitorowania elektrycznej aktywności mózgu wraz z dwojgiem doktorantów badał grupę mężczyzn podczas wykonywania językowego zadania. Wysłali swoje wyniki badań wraz z artykułem do czasopisma naukowego, a w odpowiedzi otrzymali odmowę publikacji z następującym uzasadnieniem: „Szczerze mówiąc, niektóre układy fal mózgowych przedstawione w artykule wydały nam się bardzo dziwne. Te elektroencefalogramy nie mogły podchodzić od rzeczywistych osób” [R. D. Hare, „Psychopaci są wśród nas]. A jednak, pochodziły od rzeczywistych osób, takich, które spotykamy na co dzień, których nazwa kliniczna to: psychopaci. Oni muszą naśladować innych, żeby przetrwać, ponieważ zdemaskowani byliby skazani na lincz publiczny – nikt nie ryzykowałby życiem u boku kogoś takiego.

Sandra L. Brown pisze: „Niewiele umysłów jest w stanie znieść tego rodzaju tortury czy stres i się nie rozpaść” w odniesieniu do ofiar psychopatów [Sandra L. Brown, „Zakochane w psychopatach”]. Muszę to podkreślić: nas są miliony na całym świecie. Tylko że jedynie jakaś część ofiar czy surwiwalek (surwiwali) zaczyna mówić o swoich doświadczeniach. Na dużą skalę nie mamy pojęcia, ile z nas trafia do szpitali psychiatrycznych, a ile traci życie (zostaje zabitych, popełnia samobójstwo). Nam się wydaje, że jesteśmy słabe/i, co powtarza nam oprawca, niektóre osoby z naszego otoczenia. Ale nie. Wytrzymać relację z psychopatyczną osobowością, wyjść ze świata odrealnionego i wrócić do rzeczywistości – oczywiście z licznymi ranami, bólem i w ciężkim stanie – to wytrzymałość psychiczna i odporność, jaką mają tylko niektórzy. Zetknięcie z psychopatycznym światem to szok i trauma – tam nie ma zasad ani moralności, nie ma szacunku ani miłości, nie ma empatii ani poczucia odpowiedzialności za własne czyny. Psychika ludzka musi odreagować i wyrzucić z siebie toksynę. W naszym ciele, umyśle, a nawet we krwi płynie ogromna ilość toksyny, a mózg jest sprany, niczym w sekcie. I to wszystko trzeba z siebie wyrzucić, nie pozwolić, by choćby jedna kropka toksyny narcystyczno-psychopatycznej w nas została. Proces ten trwa dokładnie tyle, ile potrzebujesz, to kwestia indywidualna. Co więcej, musisz przestać słuchać destrukcyjnych opinii innych, zacząć rozpoznawać wtórną wiktymizację i bez względu na to co mówią inni, Ty rób swoje i podążaj swoją drogą. Oni Ci może nie uwierzą, ponieważ mają zamknięte umysły i nie chcą ich otworzyć. Nie próbuj do nich dotrzeć na siłę, tylko ranisz siebie. Nie chodzi o to, żeby komukolwiek udowodnić co przeszłaś / przeszedłeś. Potrzebujesz energii na zdrowienie, nie trać jej na jałowe dyskusje. A tym, którzy są Ci bliscy i na to zasługują, wybacz – być może przerasta ich to o czym opowiadasz. Samo słuchanie o życiu z psychopatą jest przerażające i niewiarygodne. Idź swoją drogą ku wyzdrowieniu i szczęściu.

Na koniec chciałabym, żebyśmy poświęcili chwilę na myśl o tych z nas, którym się nie udało przetrwać. O nich się nie mówi, ponieważ nie wiemy nawet o ich istnieniu. W milczeniu i cierpieniu, w całkowitym mroku i samotności przeżywali swoje własne, prywatne piekło za życia. Być może nie mieli wsparcia, pieniędzy, możliwości, żeby się uwolnić. Może chcieli dobrze, dla dzieci, dla ratowania rodziny. Nikt nie ma prawa ich oceniać. Byli jednymi z nas i należy im się szacunek. Ci z nas, którzy przetrwali nie powinni zapominać o ofiarach przemocy, które straciły siebie i zostały bez pomocy. [*]