22 grudnia 2021

Na początku było pięknie... a z czasem jak w piekle

 ZAKAZ KOPIOWANIA. TREŚCI BLOGA OBJĘTE PRAWAMI AUTORSKIMI 

© Copyright by MilaM


Na początku było pięknie, idealnie. Nawet zdarzało mi się pomyśleć, że to jest zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. A jednocześnie to było, naprawdę się działo. Poznałam mężczyznę idealnego, bratnią duszę. Na początku nawet nie podobał mi się z wyglądu, nie przyciągnął mojej uwagi. Dopiero podczas rozmowy, pierwszego intensywnego kontaktu wzrokowego zaczął mnie do siebie przyciągać jak magnes. Patrzył na mnie i nie odrywał wzroku, miał takie hipnotyczne spojrzenie, błysk w oku, myślałam, że to oznaka zainteresowania mną. Już podczas pierwszego spotkania rozmawialiśmy tak jakbyśmy znali się od zawsze. Rozumieliśmy się bez słów. On był niesamowity, intrygujący, wyznawał podobne wartości co ja, miał podobne podejście do życia. Spotkałam bratnią duszę.

Nasza znajomość nabrała dynamicznego tempa. Dużo się działo. Tak naprawdę od chwili kiedy go poznałam nie odpuszczał mnie na krok. O świcie witał mnie pozytywnymi SMS-ami, ciągle dzwonił, był przy mnie w każdej możliwej chwili, spędzaliśmy razem całe dnie i noce, maksymalnie ile się dało. Kiedy byliśmy razem, świat przestawał istnieć, czas jakby się zatrzymywał. Byliśmy tylko my. Zakochani, bratnie dusze, papuszki nierozłączki. On był bardzo dobrym człowiekiem, hiperempatycznym. Znał moje potrzeby, wspierał mnie, koił moje lęki, czułam się przy nim bezpieczna. Jednocześnie coś we mnie, intuicja, ostrzegała mnie, że to wszystko dzieje się za szybko, on jest zbyt idealny. Ale bagatelizowałam wszystkie wątpliwości. Tłumaczyłam sobie, że on mnie tak kocha bez pamięci. Mówił, że nadałam jego życiu sens i nigdy wcześniej nie spotkał takiej kobiety jak ja. Był przy mnie w każdym momencie życia, a kiedy nie mógł być, to pisał albo dzwonił, podtrzymywał kontakt. 

Znał mnie na wylot. Wiedział o mnie więcej niż ja sama o sobie wiedziałam. On był pomocny, dobry, wspierający. Był jak balsam na moje rany, koił je, uśmierzał ból. Uwielbiał mnie. Chwalił. Podziwiał. Podobało mu się wszystko co robiłam, smakowało mu wszystko co ugotowałam. Planowaliśmy piękną rodzinę, dom, wspólne podróże, przyszłość, dzieci. Obiecywał, że nigdy mnie nie zostawi, że zawsze będziemy razem. Kochał mnie tak pięknie i mocno, że sama go pokochałam. Nie spotkałam się wcześniej z taką empatią, wrażliwością, zrozumieniem i dobrocią u mężczyzny. Był dla mnie kochany.

Ludzie wokół byli podzieleni. Niektórzy się nim zachwycali, wierzyli ślepo w jego nieskazitelne dobro. Inni wyczuwali fałsz, nie lubili jego obecności, ostrzegali mnie, że on jest dziwny. Z czasem, nie wiadomo jak i kiedy, odizolował mnie od rodziny i znajomych. Byłam pochłonięta nim tak bardzo, że przestałam dostrzegać świat zewnętrzny. Potrafił mnie przekonać, w sposób subtelny, z kim powinnam utrzymywać kontakty, a z kim nie – czym skutecznie wyeliminował z mojego otoczenia tych, którzy byli mu nieprzychylni. Gdy ktoś próbował powiedzieć coś negatywnego na jego temat, broniłam go. 

Kiedy już byłam od niego uzależniona i wydawało mi się, że bez niego życie nie ma sensu, wiedział, że ma mnie w garści. Od czasu do czasu zsuwała mu się maska. Na początku jakieś słowne prztyczki, krytyka tego co wcześniej mu się podobało – nagle zaczęło go drażnić i przeszkadzać. Wytykał mi błędy. Ale robił to tak rzadko, w dodatku negatywne zachowania przeplatały się z pozytywnymi, że ignorowałam wszystkie podejrzane zachowania. Stopniowo i niepostrzeżenie negatywne zachowania zaczynały przeważać nad pozytywnymi. Stracił zainteresowanie mną, zupełnie jakbym z dnia na dzień mu się znudziła, jakby przestał mnie kochać. Jego obojętność, nagły brak kontaktu, po długim czasie codziennego wysyłania wiadomości, spędzania wspólnie czasu, nagle przestał się odzywać. Myślałam, że coś zrobiłam, czymś go uraziłam, szukałam kontaktu z nim. Ale on wydawał się być innym człowiekiem. W jego oczach była pustka. Patrzył na mnie z wyższością, podłym uśmieszkiem, co sprawiało wrażenie, jakby miał satysfakcję z tego, że cierpię. Od tamtego czasu to ja zaczęłam się starać o niego i chciałam mu się przypodobać. Bardzo go kochałam i brakowało mi tamtego człowieka, który na początku relacji był chodzącym ideałem. Jednak winą za jego zmianę obarczałam siebie, zamartwiałam się, co mogłam zrobić. Do tego z jego strony pojawiały się komentarze i zachowania, które wskazywały, że jestem niestabilna emocjonalnie, chora i mam problemy ze sobą. Ogromnie mnie tym zasmucał. 

Z czasem coraz rzadziej był miły i dobry. Zaczęła się przemoc emocjonalna, psychiczna, werbalna. Gasłam każdego dnia. Trafiał w moje największe słabości. Poczucie bycia niekochaną, niechcianą i odrzuconą. Podważał moją pewność siebie, a także zdrowie psychiczne. Zabierał mnie nawet na terapie dla par, podczas których robił ze mnie wariatkę. Bez przemocy fizycznej, a jednak zadawał ciosy, które bolały. Przy ludziach to ja wychodziłam na oprawcę, a on na ofiarę. Nie mogłam tego znieść. Co więcej, zaczęły mi ginąć różne przedmioty, inne (o sentymentalnej wartości) zaczęły się pojawiać. Kiedy byłam w potrzebie, zostawiał mnie samą. O wszystko obarczał winą mnie. Naprawdę zaczynałam tracić zmysły. Miałam wrażenie, że on jest diabelską istotą, okrutną, bezduszną, chłodną, bez sumienia. Wcześniej był wyrozumiały i uprzejmy, a potem stał się swoim przeciwieństwem. Ale tylko przede mną się otwierał. Czasem mówił coś podłego, mrożącego krew w żyłach. Wyłaniał się z ciemności, bałam się go. Znęcał się nade mną psychicznie, emocjonalnie i werbalnie, dlatego cały ból był we mnie, w środku. Nie miałam żadnych dowodów, bo na zewnątrz nadal grał wspaniałego człowieka, z tym że teraz był pokrzywdzony przeze mnie i jak twierdził moją psychiczną chorobę. Mówił też, że bez niego sobie nie poradzę, nikt poza nim mnie nie kocha i nie rozumie. Był jednocześnie tamtym dawnym dobrym człowiekiem i nowym okrutnym diabelskim stworem. Na zmianę był dobry i zły. Byłam bliska obłędu. Dopadł mnie zespół stresu pourazowego oraz depresja. Nie byłam w stanie nawet sama wyjść z domu. Nie mogłam spać ani jeść. Duchowo byłam martwa, fizycznie wciąż żywa. Czekałam na śmierć.

Dla kogoś kto tego nie przeżył to są nic nie znaczące słowa. Dla mnie to było piekło. Ciągle w napięciu, gotowości na atak, nie wiadomo było czego się spodziewać. Rollercoaster. Rozumiem, że ktoś kto nie doświadczył relacji z psychopatą, socjopatą, narcyzem albo inną jednostką o zaburzeniu osobowości wiązki B nie jest w stanie pojąć jak traumatyczne jest to doświadczenie. Psychofag (pożeracz duszy) to ktoś kto jest mistrzem manipulacji, inteligentnym człowiekiem, który wyniszcza psychikę innych i pozostawia za sobą zgliszcza. Niektórzy mogą uderzyć i stosować przemoc fizyczną, inni nigdy nie uderzą, ponieważ jak sami twierdzą „manipulowanie ludźmi bez uciekania się do przemocy to większa przyjemność” (James "Jim" Fallon „Mózg psychopaty”). Z tym że nawet jeśli nie ma przemocy fizycznej, to są inne rodzaje przemocy: psychiczna, emocjonalna, werbalna, ekonomiczna, seksualna itd. Co więcej, psychopata James "Jim" Fallon pisze tak: „Wielu osobom mogę wydawać się empatyczny. Jestem dobrym słuchaczem i lubię słuchać o tym, co się dzieje w życiu innych ludzi. Często jednak robię to dlatego, że staram się znaleźć do nich jakąś drogę”. Inna socjopatka pisze tak: „Lubię ludzi […] Więc niszczę ludzi. TO NIE JEST NIELEGALNE, jest trudne do udowodnienia i pozwala mi cieszyć się władzą” (M. E. Thomas „Wyznania socjopatki"). Psychopaci działają na granicy prawa. Są jednak zwykle zbyt sprytni i przebiegli, żeby tę cienką linię przekroczyć. 

Psychicznych traum, bólu, ran nie da się udowodnić. Można o nich tylko opowiedzieć i liczyć na reakcję innych: może uwierzą, a może nie. Nie ma dowodu dla sądu ani policji. Są tylko słowa i ogromny ból emocjonalny, który rozdziera duszę. Ból nie do zniesienia. Do tego brak snu, zaburzenia odżywania, strach, lęk, trauma, depresja, samotność, brak zrozumienia ze strony innych i (błędna) myśl, że tylko mnie się to przydarzyło. Śmierć za życia…

Musisz wiedzieć, że psychofag złamie każdego. Znajdzie drogę do Twoich słabości i lęków, zagra na nich. Zrobi to bez problemu jeżeli tylko uzna, że jesteś mu do czegoś przydatny/a. Potrzebuje mieć rodzinę dla pozorów (obraz i wizerunek dla innych), a także po to, żeby się nad nią pastwić, mieć władzę i kontrolę oraz rozrywkę. Poza rodziną są ludzie w pracy, sąsiedzi, nauczyciele w szkole, a także inne kobiety, z którymi flirtuje lub wchodzi w intymne związki (podkreślam, że psychopatia nie ma płci, piszę do kobiet, ponieważ rozumiem kobiety, ale wiem, że nie tylko mężczyźni są zaburzeni). Dla niego to gra, wielkie przedstawienie, w którym on gra główną rolę i jest w centrum zdarzeń. Pozostali to aktorzy drugoplanowi albo epizodyści (zależy od tego jak bardzo jesteś przydatna/y w danym momencie).

Można żyć w lęku o własne życie i zdrowie, znosić przemoc, krytykę, podłości, okrucieństwa, zdrady, żyć w niepewności o każdy kolejny dzień, nie wiedzieć, czy On/Ona wróci na noc do domu, a jeśli nie wróci, to myśleć gdzie i z kim był, można chodzić na paluszkach, żeby go nie rozdrażnić… tylko koszt takiego życia jest wielki: utrata siebie. U boku zaburzonej osoby nigdy nie będziesz ważna, nie będziesz miała wsparcia ani pomocy, będziesz samotna, zależna od niego. Każdego dnia gaśniesz i znikasz. Nie rób sobie tego, zawalcz i odzyskaj siebie. 

W moim życiu znów świeci słońce. Bez oprawcy u boku wróciłam do życia. Zajęło to trochę czasu, ale udało mi się wyzdrowieć, przepracować traumy i znów się uśmiecham. A on... przestał mnie obchodzić i wiem, że nikt nie zmieni tego jaki jest. Nie ma dla niego skutecznej terapii ani leków. A ja chcę żyć pełnią życia, a nie w strachu o własne zdrowie i życie. 

12 grudnia 2021

Przepracować traumy – co to znaczy?

  ZAKAZ KOPIOWANIA. TREŚCI BLOGA OBJĘTE PRAWAMI AUTORSKIMI 

© Copyright by MilaM


Zacznę od stwierdzenia, że jesteśmy różne. Oto powód, dla którego nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi na pytanie: co zrobić, żeby wyjść z traum po związku przemocowym. Gdyby był sposób dobry dla wszystkich, byłoby łatwiej. Kiedy ofiara przemocy, wyniszczona psychicznie i emocjonalnie, szuka pomocy, ma nadzieję, że ktoś wskaże jej drogę. Tylko że nie ma jednej drogi zdrowienia i pracowania nad sobą. Każdy ma swoją drogę.


Różnimy się, co jest normalne. Różnice tkwią w genach, środowisku i wychowaniu, a także w doświadczeniach i osobowości. Ofiarami zaburzonych jednostek są zwykle osoby wrażliwe, dobre, wytrzymałe, odporne, nie poddające się – ogólnie są to osoby empatyczne. Jednak nawet gdyby porównać dwie wysoko wrażliwe osoby, to wciąż będą dwie różniące się od siebie jednostki. Każda osoba ma swoje zainteresowania, temperament, inną skłonność do ryzyka, inne nastawienie do zmian i tak dalej. Każda miała swoje doświadczenia i przeżycia, które ukształtowały jej osobowość i sposób myślenia, a także postrzeganie świata. 


Chcę przez to powiedzieć, że nie da się odpowiedzieć, co zrobić, żeby wyjść z traum, ponieważ to zależy od osoby. Właśnie dlatego ważna jest terapia, ponieważ dopasowuje się ją do konkretnej osoby. Są różne metody pracy z ludźmi, nie ma możliwości, żeby jedna metoda była skuteczna dla każdego. Moim zdaniem odpowiednia terapia jest podstawą w procesie przepracowywania swojego życia, z tym że ofiary przemocy psychopatycznej, narcystycznej czy socjopatycznej powinny znaleźć terapeutę, który rozumie psychopatię czy narcyzm. Podczas terapii z kimś, kto nie ma pojęcia na temat życia z psychopatą czy narcyzem można jeszcze bardziej pogłębić swoje traumy. Sama tego doświadczałam, ponieważ terapeuci potrafili podważać moje słowa i zaprzeczać mi, chociaż nie mieli styczności z człowiekiem (psychopatycznym), z którym byłam. Byłam wtórnie wiktymizowana, a kiedy czułam, że coś mi nie pasuje na terapii, od razu rezygnowałam i szukałam kogoś innego. To się czuje, a siebie należy słuchać.


Proces zdrowienia i uwalniania polega na trudnej i długotrwałej pracy nad sobą. Postępy mogą być niewielkie albo czasem niewidoczne, dlatego też ważna jest cierpliwość. Warto skorzystać z tego, co odkrył w nas psychofag – jak wiadomo znalazł w nas największe słabości, a później w nie uderzał. To co zrobiłam ja, kiedy byłam w procesie uzdrawiania i uwalniania, polegało na odnalezieniu w sobie słabości, więc skorzystałam z tego, że psychofag sam mi je wskazał. Psychofag wykorzystuje wiedzę o słabościach ofiary. Kiedy się nad nią znęca, osłabia ją poprzez uderzanie w te słabości. Jeżeli ktoś ma kompleksy związane z wyglądem, psychofag na pewno będzie wypominał jej wady w wyglądzie; jeżeli ktoś ma jakieś traumy z dzieciństwa, psychofag z pewnością je wyciągnie. Zawsze wbije szpilę w najczulszy punkt ofiary. 


Przyjrzyj się swoim słabym stronom, na co reagujesz emocjonalnie, co wywołuje u Ciebie złość, a co płacz. Kolejnym krokiem jest odkrycie, skąd biorą się takie reakcje i dlaczego akurat te punkty są u Ciebie aż tak czułe. Na końcu pora by wzmocnić najsłabsze strony oraz ochronić je przed światem. Nie powinno się nikomu mówić, czego się boisz, na co chorujesz, o czym marzysz (chyba że masz pewność, że ta osoba jest zaufana i nie wykorzysta tej wiedzy przeciwko Tobie; chociaż psychofag wzbudza zaufanie i wydaje się nam, że on jest taką osobą, której można powiedzieć wszystko). Słabe strony zachowaj dla siebie. Otwieranie się na obcych albo niezaufanych ludzi jest ryzykowne, ponieważ nie mamy pewności kto i w jaki sposób skorzysta z wiedzy o nas. Toksyczni ludzie potrafią manipulować innymi i robić z nich marionetki. Kiedy podaje się im informacje na swój temat, oni już dobrze wiedzą, jak z niej skorzystać. 


Poznaj siebie, tak jak zrobił to psychofag. Wzmacniaj słabe strony, buduj w sobie pewność siebie, pracuj nad lękami oraz traumami. Są dwie metody: 

- Metoda 1: poznać swoje słabe strony i zakopać je głęboko w sobie, zapomnieć o nich, unikać, ukryć (nie polecam, ponieważ nieprzepracowane traumy pozostają uśpione i mogą się wybudzić w najmniej oczekiwanym momencie, a emocje zapanują nad nami)

- Metoda 2: poznać swoje słabe strony i na początku wyzwalać je, płakać jeśli potrzeba, odkrywać, wyciągać na wierzch z podświadomości, znaleźć sposób na ukojenie traum i kontrolowanie ich (polecam, ponieważ przepracowane traumy są czymś, co poznamy i nad czym z czasem zaczynamy mieć kontrolę, a wtedy to my panujemy nad emocjami, a nie emocje nad nami)


W Metodzie 1 nie stawiamy czoła traumom i słabościom, dlatego najpierw jest mniejszy ból, jednak gdy traumy wybudzą się z uśpienia w przyszłości, nie panujemy nad bólem, co nas stopniowo niszczy.

W Metodzie 2 stawiamy czoła traumom i słabościom, przez co najpierw ból jest wielki (czasem ogromny, dlatego ważne jest wsparcie terapeuty), ale w ten sposób go oswajamy i gdyby traumy wróciły w przyszłości, mamy już wypracowane sposoby panowania nad nimi i kontrolowania, żeby nas nie zniszczyły. 


Znajdź swoją drogę. 

Poznaj siebie. 

Idź po swoje szczęście.

28 listopada 2021

Psychopaci, narcyzi – typy, podtypy, style, spektrum

  ZAKAZ KOPIOWANIA. TREŚCI BLOGA OBJĘTE PRAWAMI AUTORSKIMI 

© Copyright by MilaM


Często tak jest, że chcemy wiedzieć: kim on jest. Na grupach wsparcia, forach internetowych, a także na moim blogu Psychopata – daltonista uczuć spotykam się z pytaniami, jak rozpoznać kim on tak naprawdę jest. Zresztą sama dawno temu za wszelką cenę próbowałam się dowiedzieć z kim się związałam. Niestety kiedy jest się ofiarą takiej przemocy można niepotrzebnie stracić resztki energii i sił, a finalnie pozostać bez konkretnej odpowiedzi lub z bałaganem w głowie.

U mnie to wyglądało tak: 
  • mój partner z anielskiej istoty pełnej dobra zaczął zamieniać się w bezdusznego diabłopodobnego potwora. Znęcał się nade mną psychicznie, werbalnie (słownie) oraz emocjonalnie. Krzywdził mnie w sposób okrutny zupełnie jakby był… no właśnie. 
  • Pewnego dnia pstryknęło w mojej głowie: on zachowuje się jak psychopata, przysięgam! Chwilę później zatopiłam się w świat Internetu, a tam… szok i niedowierzanie. Opisy dotyczące psychopatii – z tych wiarygodnych źródeł – brzmiały jakby ktoś opisał mojego partnera. Tak samo opisy ofiar psychopatów dokładnie jakbym to ja pisała. 
  • Później zaczęłam czytać o narcyzach, tam też opisy się zgadzały, najbardziej przypominał narcyza ukrytego, narcyza psychopatę, narcyza sadystę. 
  • Następnie czytałam o socjopatach, tam też wiele się zgadzało. 
  • W opisie zaburzeń osobowości wiązki B w DSM-IV także widziałam wiele zgodności w niektórych zaburzeniach. 
  • Wiedziałam, że te opisy zgadzają się z cechami i zachowaniami mojego partnera, a jednocześnie nie mogłam w nie uwierzyć. Początkowo byłam przestraszona, w końcu to psychopata. 
  • Później postanowiłam mu to powiedzieć, naiwna wtedy ja, wierząc, że się zmieni. Skończyło się tym, że wybił mi z głowy podejrzewanie go o jakiekolwiek zaburzenia i przekonał mnie, że to ja mam depresję i problemy z głową, powinnam się leczyć. Byłam bliska obłędu. W jednej chwili byłam pewna, że to psychopata albo narcyz, by chwilę później w to wątpić, przypominałam sobie, że przecież na początku był cudowny, bratnia dusza, tylko coś go zmieniło, więc muszę go uratować. 
  • Kręciło mi się w głowie od nadmiaru myśli, wiele razy wymiotowałam.

Pragnę doradzić, żebyście nie traciły czasu tak jak ja na te liczne śledztwa, tylko zaufały swojej intuicji oraz faktom. Skoro przeczytałyście z wiarygodnych źródeł czym się objawia psychopatia, narcyzm, socjopatia, zaburzenia osobowości wiązki B, i opisy zgadzają się z tym czego doświadczacie, to wystarczy. Bez względu na to kim on jest nie ma prawa stosować przemocy, krzywdzić ani odbierać nikomu zdolności do samostanowienia. Szukając dowodów, konkretów, definicji można oszaleć. Tłumaczę dlaczego.

Psychopata psychopacie nierówny, narcyz narcyzowi też, socjopata socjopacie itd. Zarówno  psychopatia, jak i narcyzm umieszcza się na skali ruchomej (spektrum), co pozwala określić czy dany przypadek jest łagodny, umiarkowany czy poważny. To oznacza, że oni są naprawdę różni i jakiś psychopata może zabić, jednak większość tego nie robi. O skali można przeczytać więcej tutaj: Skala psychopatii

Jednak umiejscowienie na skali to nie wszystko. Kolejną kwestią są typy oraz podtypy psychopatów. 

Typy psychopatów to:
- pierwotni
- wtórni

Podtypy psychopatów to:
- niezrównoważeni
- charyzmatyczni

Style to:
- klasyczni
- manipulacyjni
- macho

W przypadku narcyzmu również jest spektrum narcyzmu, a także typy narcyzów.
 
Typy narcyzów:
- wielkościowy
- złośliwy
- ukryty
- wspólnotowy

Dlatego kiedy jedna ofiara opowiada o swoich doświadczeniach z psychopatą może powiedzieć, że ją bił (niektórzy psychopaci stosują przemoc fizyczną, szczególnie gdy osiągają wysokie wyniki w wymiarze afektywnym i są bardziej agresywni, mniej kontrolują złość), a druga może powiedzieć, że nigdy jej nie uderzył, za to wyniszczał ją psychicznie, emocjonalnie, ekonomicznie itp. (co też jest prawdą, ponieważ wielu psychopatów nie bije, preferują znęcać się psychicznie i podchodzić ofiarę psychologicznie).

Ktoś mógł być z narcyzem wielkościowym, a ktoś inny z narcyzem ukrytym i obie te osoby rzeczywiście miały do czynienia z narcyzem, tylko zupełnie innym typem. 
 
Co więcej, może być także mieszanie się zaburzeń. Część cech jest typowo psychopatyczna, część narcystyczna, część antyspołeczna. Trudno wskazać konkretnie, tak to jest psychopata, a to narcyz, a to socjopata. W głowie każdego zaczyna się to wszystko mieszać, ofiara może raz myśleć jedno, później drugie, co sprawi, że będzie dawać szanse przemocowcowi w nadziei na jego zmianę. 

Maja Friedrich rozpowszechniła ten termin w Polsce i ja się pod tym podpisuję: psychofag. Psychofag to pożeracz duszy, psychiczny pasożyt. Psychofagiem może być psychopata każdego typu, i narcyz każdego typu, i socjopata, i każdy kto rośnie w siłę, podczas gdy ofiara jest energii i sił pozbawiana. Bez wnikania w szczegóły, bez diagnozowania, bez identyfikowania, bez konkretów, bez definicji. Po prostu ktoś Cię krzywdzi – jest podejrzany. Stosuje przemoc i obiecuje zmianę, ale wcale się nie zmienia – podejrzany. Nie da się normalnie żyć z kimś, kto jest sadystyczny, manipulujący, wykorzystujący, egoistyczny. No bo jak? Tracąc siebie i pozwalając, by zgasł ostatni płomień? U boku psychofaga kiedy ofiara zgaśnie, on znajduje nową ofiarę. Nie licz na wzajemność, wdzięczność, wsparcie. Egoista – oddałaś mu całą siebie, ale to nic dla niego nie znaczy.


***
Źródła:
  1. http://quantumfuture.net/pl/psyhopath.html 
  2. Robert D. Hare, P. Babiak, Psychopaci w firmie
  3. Medcircle.com 
  4. M. Friedrich, Moje dwie głowy

13 października 2021

Zero Kontaktu i Szara Skała: jak wzorcowo przestrzegać zasad – praktyczne porady

 ZAKAZ KOPIOWANIA. TREŚCI BLOGA OBJĘTE PRAWAMI AUTORSKIMI 

© Copyright by MilaM


Pomyślałam, że pora napisać coś praktycznego. Teoria jest ważna, ale często niewiele zmienia, a wręcz pozostawia z poczuciem bezradności i niepewności, co właściwie dalej robić. Dlatego ten wpis poświęcam praktycznym wskazówkom:

- jak przestrzegać zasady Zero Kontaktu

- jak być wzorcową Szarą Skałą

Podzielę się tym, co stosowałam i co pomogło mi uwolnić się od narcyza psychopaty.


ZERO KONTAKTU

Zero Kontaktu to zasada polegająca na całkowitym odcięciu się od narcyza psychopaty, na braku jakiegokolwiek (bezpośredniego czy pośredniego) kontaktu z oprawcą. Jeżeli jest taka możliwość, to zaleca się jej stosowanie. Jeżeli nie ma takiej możliwości, wtedy zaleca się stosowanie metody Szarej Skały (o czym później).

Jak wdrożyć w życie Zero Kontaktu?

Pierwszy krok jest bardzo trudny, ponieważ ofiara jest silnie zmanipulowana i uzależniona od P/N/S. Trzeba podejść do tego działania ze spokojem, cierpliwością i wyrozumiałością wobec siebie. Ale trzeba DZIAŁAĆ.

1. Podejmij decyzję i zrób to! Zablokuj go dosłownie wszędzie. Usuń go z kontaktów: numer telefonu, adres e-mail, w social mediach. Nie interesuj się nim i nie pozwól, żeby on cokolwiek wiedział o Tobie.

2. Zerwij kontakty z ludźmi, którzy Ci o nim przypominają, opowiadają, a tym bardziej jeżeli są po jego stronie, nie po Twojej. Nie możesz być w toksycznym środowisku, potrzebujesz zdrowej przestrzeni do regeneracji.

3. Jeżeli nie możesz zerwać kontaktów z ludźmi, którzy Ci o nim przypominają, to stanowczo, zdecydowanie i radykalnie podkreśl, żeby o nim przy Tobie nie wspominali. Muszą wiedzieć, że nie wolno im o nim wspominać w Twojej obecności. Egzekwuj to, jeśli mimo Twoich próśb wciąż będą o nim mówić. Bądź stanowcza i pewna siebie. Jeżeli mimo to nadal nie będą szanować Twojej prośby i dalej będą Ci o nim przypominać – odetnij się od nich i przestań się kontaktować. Zrób to dla własnego dobra i zdrowia.

4. Bądź dla siebie wyrozumiała i dobra. Prawdopodobnie złamiesz zasadę ZK (Zero Kontaktu), i to nie raz, ale to nie znaczy, że jesteś słaba. Jesteś uzależniona, a Twój mózg sprany. Twój oprawca w sposób nieetyczny hipnotyzował Cię i kodował w Twojej podświadomości, że masz go stawiać zawsze na pierwszym miejscu i kochać ponad wszystko, nawet gdyby Cię krzywdził. Odpranie mózgu zajmuje dużo czasu i potrzeba małych kroków i determinacji. Dlatego jeśli wznowisz z nim kontakt sama z siebie lub odpowiesz mu, nie krytykuj siebie, tylko wybacz sobie i znów zadziałaj. Będzie bolało, ale brak kontaktu to najlepszy sposób na wyjście z tego uzależnienia. Inaczej będzie z Tobą naprawdę źle, musisz działać.

5. Rób małe święto i celebruj każdy swój sukces trwania w zasadzie ZK. Na początku świętuj częściej. Wytrzymałaś 1 dzień, 2 dni, 3 dni, 5 dni, 1 tydzień, 2 tydzień, 1 miesiąc bez kontaktu z nim? To ogromny sukces, uczcij to na każdym etapie. Przekształć smutek i tęsknotę (która jest uzależnieniem) z pozytywne emocje i bądź z siebie dumna.

(Ja świętowałam, później łamałam zasadę ZK i tak wiele razy, aż w końcu udało mi się utrzymać w ZK ze spokojem duszy. Wiesz, że pierwszy raz złamałam ZK dosłownie po minucie? Zablokowałam go, miało być definitywnie, a za chwilę poczułam, że bez niego sobie nie poradzę i nie chcę bez niego żyć, dlatego od razu odblokowałam i jeszcze przeprosiłam, że śmiałam go zablokować. Tak, Siostro Surwiwalko, to bardzo długa i ciężka droga, ale na końcu jest szczęście i uzdrowienie).


SZARA SKAŁA

Szara Skała to metoda, dla tych, którzy nie mogą zerwać kontaktów z P/N (np. mają dzieci, z powodu rozwodu, wspólny kredyt, dom itp.). Nie wolno stosować metody Szarej Skały zamiast Zero Kontaktu, wtedy gdy jest możliwość stosowania ZK. Szara Skała to nie jest świadomy wybór, lecz konieczność, gdy nie ma opcji braku kontaktu z oprawcą. Szara Skała polega na tym, że ofiara/surwiwalka w kontakcie z P/N ogranicza do minimum swoje reakcje na zaczepki P/N, nie pokazuje mu swoich emocji, jest dosłownie nieruszalna jak skała. Jest to bardzo trudne, ale to jedyny sposób, by być bezpieczną.

Jak wdrożyć w życie metodę Szarej Skały?

Początki są trudne, ponieważ ta metoda polega na tym, by pozostawać obojętną na P/N i niewchodzeniu z nim w interakcje. A on zrobi wszystko, żeby sprowokować. Trzeba sobie poukładać w głowie i zrozumieć, że od tego zależy nasze życie i zdrowie. Reakcje na zaczepki P/N odkrywają nas, a wtedy on wie, jakie mamy czułe punkty i z pewnością będzie to wykorzystywał.

1. W koniecznym kontakcie z P/N ograniczaj swoje wypowiedzi do krótkich komunikatów (tak, nie, nie wiem itp.) oraz nieokazywania mu swoich emocji. Nie daj się sprowokować. Pamiętaj, że nigdy nie wygrasz z narcyzem psychopatą w potyczkach słownych, bo on jest mistrzem manipulacji, istotą bez empatii i sumienia; on jest nieludzki, a Ty ludzka. Lepiej zobojętnieć na jego próby wyprowadzania z równowagi. On chce Cię osłabić i z Tobą wygrać. 

2. Nigdy nie okazuj emocji przy P/N. Na czas koniecznego kontaktu zatrzymaj je w sobie i puść dopiero, gdy On wyjdzie/oddali się. Gdy będziesz z dala od niego, odreaguj: płacz, krzycz, wyrzuć z siebie to co musiałaś blokować. W ten sposób puścisz te emocje, a jednocześnie nie dasz P/N broni do ręki. Kiedy P/N widzi, że zobojętniałaś na jego zaczepki i że nie ma już kontroli nad Twoim światem emocjonalnym, jest szansa, że się znudzi i odpuści. Nie pokazuj mu na czym Ci zależy i co Cię boli. Im mniej wie, tym lepiej dla Ciebie.

3. Znajdź sposób na odreagowywanie. Bycie Szarą Skałą to bardzo trudne zadanie oparte na blokowaniu w sobie emocji i tłumieniu ich. Prowokowanie do reagowania ze strony P/N może być intensywne, w końcu to irytujące dla P/N, gdy nie ma nad Tobą kontroli. A Ty musisz się powstrzymywać i udawać obojętność. Później dobrze jest to wszystko odreagować, dlatego znajdź czas dla siebie i zrób coś co lubisz. Warto pomyśleć o czymś co odblokowuje spięcia w ciele, jakąś aktywność fizyczną: joga, fitness, zumba, boks czy inny sport.

4. Pracuj nad swoją cierpliwością i dbaj o równowagę wewnętrzną. Im więcej masz w sobie spokoju, tym łatwiej przyjdzie Ci bycie Szarą Skałą. Rozwód, dzieci, sprawy w sądzie – to wszystko wytrąca z równowagi, ale nie jest końcem świata. Musisz walczyć o siebie, dlatego dbaj o zdrowie psychiczne. Mózg jest elastyczny, pracuj nad sobą i bądź dla siebie dobra.

5. Nagradzaj siebie za każdy mały sukces, czyniąc z niego wielki sukces. Bycie Szarą Skałą jest trudne dla każdego kto ma empatię, ale to najlepszy sposób, gdy konieczny jest kontakt z P.


DZIAŁAJ <3 

29 września 2021

Żyjąc dla innych – jak zacząć żyć dla siebie

  ZAKAZ KOPIOWANIA. TREŚCI BLOGA OBJĘTE PRAWAMI AUTORSKIMI 

© Copyright by MilaM


Większość z nas: ofiar, surwiwalek czy surthriverek przemocy narcystycznej / psychopatycznej ma w sobie to, że żyje dla innych, nie dla siebie. Żeby żyć z narcyzem psychopatą, trzeba mieć w sobie dużo dobrych cech, takich jak empatia, współczucie, poświęcenie. Z kolei te piękne i tak rzadkie cechy prowadzą do tego, że kochamy za bardzo i poświęcamy siebie dla bliskiej osoby. W zdrowym związku nie jest to aż tak szkodliwe, jak w związku z zaburzoną jednostką, ponieważ narcyz psychopata po prostu wykorzystuje nas i wyciska z nas wszystko co najlepsze, aż wyciśnie z nas ostatnie soki.


Żyjąc dla innych, tracimy to co mamy najpiękniejsze: siebie. Życie z psychopatą polega na tym, że zatracamy siebie, swoją tożsamość i skupiamy się na jego potrzebach, zamiast na swoich. On to wykorzystuje, my powoli gaśniemy


Ja po związku z P zgasłam. Zanurzyłam się w smutku, rezygnacji, depresji i straciłam siebie. Żyłam byle żyć, bez celu i poczucia sensu. Im bardziej wpadałam w depresję, tym mniej się mną interesował psychopata. Nie mogłam na niego liczyć, gdy potrzebowałam. Bardzo bolesne jest, gdy ktoś komu poświęciłyśmy lata swojego życia, byłyśmy wierne, oddane i znosiłyśmy naprawdę wiele złego, po prostu nie interesuje się nami i nie wspiera w potrzebie, a wręcz właśnie odwraca się i zostawia


Długo po uwolnieniu się od P nie byłam zdrowa ani szczęśliwa. Proces uzdrawiania trwał i każdy postęp był maleńki, często robiłam jeden krok do przodu, a za chwilę dwa do tyłu. Dopiero z czasem wyszłam z uzależnienia i zaczęłam budować siebie na nowo. Przede wszystkim zaczęłam dbać o siebie i nauczyłam się ŻYĆ DLA SIEBIE, nie dla innych. 


Żyjąc dla siebie:

- jesteś dla siebie dobra

- jesteś wobec siebie cierpliwa i wyrozumiała

- robisz wszystko w zgodzie ze sobą

- kochasz siebie i nie pozwalasz siebie krzywdzić

- potrafisz być asertywna: mówić nie, ale także mówić otwarcie o swoich potrzebach

- nie masz do siebie żalu i pretensji

- nie wstydzisz się niczego

- Twoje samopoczucie nie jest zależne od tego co mówią i myślą inni

- nie przyciągasz do siebie toksycznych ludzi

- a jeśli jacyś się pojawią, nie widzą w Tobie potencjalnej ofiary

- jesteś szczęśliwa i realizujesz siebie, spełniasz swoje marzenia i zainteresowania


JAK zacząć żyć dla siebie, nie dla innych?

Bardzo proste z pozoru zdanie: żyj dla siebie, jest bardzo trudne do zrealizowania, szczególnie gdy jest się po związku z P/N. Taki związek wysysa życie, zostawia traumy i bardzo poważny zespół stresu pourazowego. Ofiara po uwolnieniu się od oprawcy na początku jest osamotniona i odizolowana od otoczenia, niezrozumiana przez innych, uzależniona od oprawcy, zagubiona. Wciąż jeszcze nie potrafi żyć dla siebie, ponieważ najpierw musi wyzdrowieć i wygrać z uzależnieniem


Krok 1 to UWOLNIĆ SIĘ OD OPRAWCY

Krok 2 to PROCES UZDRAWIANIA

Krok 3 to BUDOWANIE NOWEJ SIEBIE

Krok 4 o POZNAWANIE SIEBIE OD ŚRODKA (WNĘTRZE)

Krok 5 to GOTOWOŚĆ NA ZMIANĘ SIEBIE

Krok 6 to ZMIANA, ZMIANA, ZMIANA 


Droga każdej z nas jest inna, dlatego nie chcę sugerować Ci jaka ma być Twoja. Być może będzie podobna do mojej, a może całkowicie inna. Przede wszystkim wsłuchaj się w swój głos wewnętrzny i idź swoją drogą budowania swojego szczęścia. Nigdy się nie poddawaj! Wierzę w Ciebie!